Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

Nie.
— Nic więc dziwnego, że pan nie rozumie. Tytuł lorda przysługuje tylko najstarszemu synowi.
— A więc jest pan młodszym synem Drydena?
— Yes.
— Jak panu na imię?
— Lionel.
— Ale nie jest pan wcale podobny do swego ojca!
Sępi Dziób znowu splunął tuż koło twarzy Meksykanina.
— Nonsens.
— Zaprzecza pan?
— Yes.
— Zaprzecza pan, że nie jest podobny do swego ojca?
— Zaprzeczam, i to bardzo. Nie ja jestem niepodobny do niego, lecz on nie jest podobny do mnie.
Dziwaczne odpowiedzi schwytanego, jego pewność siebie i spokój zbiły Corteja z tropu. Nie wiedział, jak się zachować. Toteż milczał jakiś czas.
— Ale ja oczekuję pańskiego ojca — odezwał się wreszcie.
— Lorda Henry’ego? Dlaczego?
— Dowiedziałem się, że wiezie transport.
— Nieprawda! To moje zadanie.
— Gdzie w takim razie jest lord Henry?
— U Juareza.
— Ach! Więc wyjechał naprzód! Ale dokąd?
— Juarez, jak mi wiadomo, przebywa w Paso del Norte.
— A dokąd wy dążycie?
— Do fortu


Strony: