Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

pięćdziesięciu Indian obszuka starannie okolice, my zaś będziemy oczekiwali na wynik na pańskim parowcu.
— Daję panu do dyspozycji wszystkie moje czółna, doktorze, aby wasi ludzie mogli dotrzeć do brzegów i spenetrować je dokładnie. A teraz płyniemy na statek, seniores!
Znalazłszy się na pokładzie, lord i doktor zasiedli wygodnie i pokrótce opowiedzieli sobie najważniejsze rzeczy.
— A więc wszyscy moi bliscy żyją? — dopytywał się Sternau. — Moja matka i siostra? Don Manuel moja ukochana Roseta?
— Byli zdrowi, kiedy wyjeżdżałem do Meksyku.
— A miss Amy?
— Aż do mojego powrotu będzie przebywać u nich, na zamku. Na pewno wszystko się ułoży. Minął czas próby. Wszyscy cierpieliśmy ogromnie, ale dzięki Bogu męki nasze się skończyły.
Opowiadaniom nie byłoby końca, upłynęło przecież tyle czasu od momentu rozstania. Jednak ze względu na bieżące wydarzenia odłożyli to na później.
Podeszli do Juareza, odpoczywającego samotnie w kajucie.
— Proponuję — powiedział prezydent — nie wracać konno, ale płynąć statkiem do Sabinas. Co pan o tym sądzi,


Strony: