Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

że jestem mimowolnym świadkiem waszego spotkania. Nie będę wam przeszkadzał. Gdy się już sobą nacieszycie, zajmiemy się naszymi sprawami.
— O, nie! — stanowczo sprzeciwił się Sternau. — Później znajdziemy czas dla siebie. Teraz są ważniejsze rzeczy do zrobienia. Powiedz, milordzie, czy wiedziałeś, że to banda Pabla Corteja?
— Tak. Sępi Dziób wykrzyczał z brzegu to nazwisko.
— Czy Cortejo brał udział w walce?
— Nie wiem.
— Nie mógł go pan rozpoznać?
— Było ciemno.
— Sępi Dziób przypuszcza, że oślepił tego drania.
— To możliwe. Słyszałem, jak Cortejo wrzeszczał z bólu i widziałem, jak chłodzono mu twarz wodą.
— W takim razie nie mógł brać udziału w walce. Bardzo nam zależy na tym, aby poznać jego dalsze losy. Niedawno natrafiliśmy na część jego szajki. Zginęli wszyscy. Przywódca twierdził, że Cortejo nie żyje, że został przez was zastrzelony albo utonął. Czy to prawdopodobne?
— Raczej to oni go zamordowali.
— Co pan powiada? Nie schodziliście jeszcze dziś na brzeg?
— Nie.
— A więc niech


Strony: