Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

/> — A pozostali?
Dryden włożył okulary.
— Widzę Juareza. Ten na prawo od nas. A na lewo… O Boże! Jadę im na spotkanie! Czółno!
Po kilku minutach czółno odbiło od statku. Gdy lord wyszedł na ląd, podszedł do niego Sępi Dziób.
— Milordzie, oddaję pański ubiór. Niczego nie brak, nawet parasola! A oto senior Mariano i Sternau.
— Synu, mój drogi, drogi synu! — zawołał lord przyciskając Mariana do piersi. — Teraz, mam nadzieję, skończyły się nasze cierpienia! O, gdyby tu mogła być Amy! Czekała przez tyle lat…
— Więc jeszcze nie wyszła za mąż?
— Nie wyszła! Ale zanim ci to opowiem, pozwól mi powitać seniora Sternaua!
Doktor stał przed nim w całej okazałości. Szczera radość biła z jego oczu.
— Milordzie!
— Panie doktorze!
Padli sobie w objęcia i uścisnęli się serdecznie.
— Później porozmawiamy — powiedział Sternau. — Nawet w takiej chwili nie wolno nam zapominać, po co tu jesteśmy. Pan pozwoli, milordzie, to senior Juarez!
— Ależ doktorze! Mogę tylko prosić o wybaczenie — rzekł prezydent łagodnym tonem —


Strony: