Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

obozu i tam na nas czeka. Ruszamy!
Obok Juareza na czele oddziału jechał Sternau, Mariano i Sępi Dziób jako przewodnik. W pewnym momencie traper wyciągnął rękę i wskazując kierunek, zawołał:
— To tam!
Zatrzymali się w miejscu, gdzie poprzedniego dnia lord Dryden miał wpaść w ręce szajki. Liczne ślady wskazywały, że ludzie Corteja spędzili tu całą noc. A dalej, na środku rzeki, stały na kotwicy statki.
Lord Henry od wielu godzin nie schodził z pokładu. Kiedy przed południem parowce wróciły tam, skąd wypłynęły w nocy, wrogów już nie było. Jednakże należało się mieć na baczności i nie przybijać do brzegu.
— Czy rzeczywiście nasi przeciwnicy opuścili te strony? — niepokoił się sternik.
— Myślę, że tak — odpowiedział lord.
— A Juarez, czy nadjedzie?
— Z całą pewnością, jeśli go tylko Sępi Dziób odnalazł. Otóż i on! Z lasu wyłoniła się grupa jeźdźców, a wśród nich rozpoznać można było człowieka w szarym ubraniu, w szarym cylindrze na głowie i z parasolem w ręce.
— Ma pan rację! To Sępi Dziób — wykrzyknął uradowany sternik.

Strony: