Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

Thunderstorm! — zaklął Sępi Dziób. — To szczególne! Okrzyk ten był szczery. Sępi Dziób naprawdę się zdumiał, że widzi przed sobą Corteja. Nawet się ucieszył.
— Szczególne, nieprawda? — roześmiał się Cortejo. — Nie spodziewał się pan tego. Ale teraz niech pan powie, kim jest!
— Nazywam się Dryden.
— Dryden? To kłamstwo! Dobrze znam lorda Drydena. Pan nim nie jest!
Sępi Dziób nie stracił animuszu. Swoim zwyczajem wyplunął długie, cienkie pasmo soku tytoniowego. A kiedy przeleciało tuż koło nosa Corteja, odpowiedział obojętnym tonem:
— Faktycznie, nie jestem nim. Cortejo fuknął gniewnie:
— Uważaj, gdzie plujesz, senior!
— Tak zawsze postępuję. Trafiam tylko tego, kogo chcę trafić.
— Wypraszam sobie! No, więc nie jest pan lordem Drydenem?
— Nie.
— Ale czemu podawał się pan za Drydena?
— Ponieważ jestem nim.
Spokój Sępiego Dzioba wyprowadził Corteja z równowagi.
— Do licha! Jakże to rozumieć?! Nie jest pan nim, a jednak jest?
— Czy był pan kiedyś w Old England? — zapytał Sępi Dziób.


Strony: