Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

wypadło z impetem zza drzew. Ludzie Corteja zostali okrążeni i wybici do nogi, zanim zdążyli zorientować się w sytuacji.
— Czy żaden nie żyje? — zapytał Juarez.
— Żaden — odpowiedział Sternau, obejrzawszy poległych.
— Szkoda. Nikt nam nie udzieli wskazówek.
— Nie szkodzi — oświadczył Sępi Dziób. — Wiem wszystko.
— A więc gdzie znajdują się statki?
— Tam gdzie je zostawiłem.
— I tam mają być wyładowane?
— Nie. Nad rzeką Sabinas, jak postanowiono wcześniej.
— W takim razie nie wszyscy muszą jechać dalej.
— Oczywiście. Część może wrócić.
— A jeśli czeka nas tam nowa walka?
— Na pewno nie.
— Zgadzam się z Sępim Dziobem — wtrącił Sternau.
— Cieszę się, że tak szybko pokonaliśmy ludzi Corteja, ale nie podoba mi się, że on sam wymknął się nam. Taki łotr jak on zwykle rękami i nogami trzyma się życia. Chciałbym przynajmniej znaleźć jego ciało.
— Poszukamy, kiedy tam przybędziemy — Powiedział Juarez.
— Weźmiemy ze sobą pięćdziesięciu jeźdźców. Reszta niech wraca do


Strony: