Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

prerii?
— Sądząc z ubioru, to Anglik — zauważył Sternau. — Chyba wysłaniec od sir Drydena?
— Hm! Czyżby lord miał konie na pokładzie? Zresztą ten człowiek nie jedzie jak Anglik, lecz jak Indianin.
— Podnosi się w siodle. Szuka czegoś. Pokażmy mu się, co? Wyszli zza drzew. Jeździec ujrzał ich widać natychmiast, bo zatrzymał się na moment, jakby się wahał czy jechać dalej, po czym jeszcze szybciej popędził konia. Na pewno ich rozpoznał, bo podniósł do góry trzymany w prawej ręce parasol, a w lewej cylinder i wydawał głośne okrzyki radości. Po paru minutach osadził konia, zeskoczył na ziemię i usiłował za pomocą cylindra i parasola ukłonić się dystyngowanie, co mu się, niestety, nie udało.
— Sępi Dziób! — zawołali jednocześnie, poznawszy go po wielkim nosie.
— Do usług, we własnej osobie, panowie — ponownie się ukłonił z wyszukaną galanterią.
Wbił parasol w ziemię, zawiesił na nim cylinder, zdjął surdut i ułożył na kapeluszu.
— Przeklęta maskarada! — prychnął gniewnie. — Raz jeden udawałem Anglika, ale to się nigdy nie powtórzy, moi


Strony: