Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

/> — A czy my damy sobie radę na rzece?
— Tak. Mamy wprawdzie przed sobą niebezpieczny zakręt, ale będziemy się poruszać bardzo wolno.
— No dobrze, zgoda.
Sternik wydał odpowiednie rozkazy. Po cichu przekazano je na drugi parowiec i z łodzi do łodzi. Niebawem podniesiono kotwice na statkach, a załogi czółen zaczęły pracować wiosłami.
Meksykanie stali na brzegu w głębokich ciemnościach. Przywódca kazał przede wszystkim rozpalić ognisko, aby można było znaleźć pozostawioną tu odzież i broń. Teraz dopiero policzono straty. Zginęło około trzydziestu ludzi.
— Niech diabli porwą tych łotrów! — zaklął herszt. — Jak myślicie — zwrócił się do kamratów — dlaczego wystrzelili rakiety wtedy, kiedy przebyliśmy połowę drogi?
— Usłyszeli nas — powiedział jeden.
— Nie wierzę — sprzeciwił się drugi. — Chyba…
— A ja uważam — przerwał trzeci — że ostrzegło ich zagaśnięcie naszego ogniska. Łatwo zmiarkowali, w jakim celu to zrobiliśmy.
— Masz rację — zgodził się przywódca. — Musimy ponowić napad, ale tym razem nie zgasimy ognia.

Strony: