Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

uważnie. W pobliżu nie ujrzał żadnych śladów. Także i na skraju lasu nie dostrzegł nic podejrzanego.
— Czy to pan jest lordem Drydenem?
— Tak. Co masz mi do powiedzenia?
— Juarez jest w drodze. Kazał pana prosić, aby się senior w tym miejscu zatrzymał i oczekiwał go.
— Ach! Wonderfull! Gdzie on jest?
— Przypłynie rzeką.
— Skąd?
— Z Paso del Norte. Wyruszył stamtąd przed dwoma tygodniami. Szybciej nie można przebyć takiej odległości.
— Doskonale. Rozumiem, że wszystko w porządku. A więc pojadę dalej. Na pewno spotkam Juareza po drodze.
Z godnością odwrócił się i udawał, że zamierza odejść. Wtedy Meksykanin zerwał się na równe nogi i gwałtownie chwycił go w pół.
— Zostań, milordzie, jeśli panu życie miłe! — zawołał.
Choć Sępi Dziób miał dość siły, by uwolnić się od napastnika, zesztywniał, jak gdyby go strach sparaliżował.
— Do kata, co wyczyniasz?! — krzyknął.
— Jest pan moim jeńcem!
— Ach! Oszustwo! Nie chory?
— Nigdy nie byłem taki zdrowy — roześmiał się Meksykanin.


Strony: