Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

/> — Co robić? Statki pozostały na miejscu, oczekując powrotu Anglika. Przede wszystkim trzeba więc je zdobyć.
— Ale jak? Gdybyśmy mieli łodzie… Czy sądzi pan, że należy zbudować tratwy?
— To na niewiele się przyda — powiedział po namyśle. — Trudno kierować tratwami. Ach, gdybym chociaż mógł widzieć… Na pewno byśmy je dostali!
— Jak pan sobie to wyobraża?! Nie mamy łodzi, tratw też nie każe pan budować…
— Co stoi na przeszkodzie, by popłynąć wpław?
— No, niby nic, ale nie wszyscy umieją pływać.
— Nie muszą. W okolicy pełno jest drzewa i sitowia. Niech każdy zbierze sobie przyzwoitą wiązkę, na której będzie się mógł położyć.
— Ale proch zamoknie.
— Nie, bo strzelby zostawicie na brzegu. Wystarczy, jeśli każdy weźmie ze sobą sztylet. Podpłyniecie pojedynczo, tak żeby was nie zauważyli. Niepostrzeżenie dostaniecie się na parowce i szybko rozprawicie z załogą. Potem przewieziecie ładunek na ląd. Och, gdybym mógł być razem z wami!
— Zmajstrujemy dla pana coś w rodzaju tratwy i zabierzemy ze sobą.
— Przecież nie będę


Strony: