Traper Sępi Dziób

Autor: Karol May

był dotąd naszym przywódcą, nie skąpił żołdu i na niejedno przymykał oczy. Czy nie pozwolił ostatnio splądrować hacjendy del Erina? Nie chciałbym, aby go zabito. Możemy się starego pozbyć w inny sposób. Na przykład, sklecimy tratwę i umieścimy go na niej. Może sobie pływać, dopóki go ktoś nie znajdzie.
Po krótkiej naradzie postanowiono tak postąpić.
— A co z rannymi? Jeśli się z nimi podzielimy, nasze udziały będą mniejsze. Uważam, że oni są zbyteczni.
— To prawda.
— Może wsadzić ich wraz z Cortejem na tratwę?
— Nie — ostro sprzeciwił się któryś. — To nasi koledzy. Wystarczy, jeżeli się pozbędziemy Corteja. Ale nie możemy pozostać bez przywódcy. Naradźmy się i wybierzmy jednego z nas.
Wszyscy przytaknęli mu chórem. Po kilku minutach wybrano na dowódcę tego, który podsunął pomysł pozbycia się Corteja.
Spiskowcy wrócili do kamratów. Każdy poinformował paru, co postanowiono. Szeptem prowadzone rozmowy zaniepokoiły Corteja.
— Co tam gadacie? — zapytał z gniewem. — O co wam chodzi?
— Chcemy wiedzieć, co mamy robić — odparł herszt.

Strony: