Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

/> — Naprawdę? Po co?
— Aby zobaczyć, czy kolba jest złota.
— Sapristi! — zaklął. — Dlaczego pani to zrobiła?
— Podejrzewałam, kim pan jest. Czy przebaczy mi senior ciekawość?
— Ależ oczywiście, seniorita. Z pewnych powodów chciałem zachować incognito. Ojciec pani jest wielkim gadułą, mimo że ma umysł polityka i dyplomaty.
— Czy mogę przynajmniej wiedzieć, dokąd się pan teraz udaje? Gerard był uszczęśliwiony, że Rezedilla darzy go sympatią.
— Dlaczego pani o to pyta?
Zarumieniła się i zamilkła. Ujął ją za ręce, mówiąc:
— Rezedillo, dziękuję pani. Widzę, że ma pani dla mnie dużo serdeczności. Budzi to we mnie nadzieję, że przebaczy mi pani moją przeszłość.
Obrzuciła go ciepłym spojrzeniem i odrzekła:
— Wyspowiadał się pan przede mną tak szczerze, Gerardzie, że byłoby grzechem gniewać się na pana. Widzę tylko, kim pan jest, a nie kim był.
Ucałował jej rękę. Chciał coś odpowiedzieć, ale owładnęło nim wzruszenie tak silne, że słowa z siebie nie mógł wydobyć. Wyszedł z domu.
Rezedilla długo patrzyła za


Strony: