Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

odniósł wagę, zaczął biegać po całym domu, aby zawiadomić służbę, że obcy przybysz–włóczęga jest prawą ręką prezydenta Juareza.
Tymczasem Mały Andre zwrócił się do Gerarda:
— Dlaczego miałem milczeć, senior? Gerard usiadł naprzeciw i powiedział:
— Przede wszystkim, oto moja ręka. Jesteśmy myśliwymi i słyszeliśmy o sobie wiele. Nie prawmy sobie komplementów, nie tytułujmy się, mówmy po prostu per „ty”. Zgoda?
— Zgoda! — powtórzył tamten, wyciągając rękę.
— Doskonale. Powinieneś pamiętać o tym, że przy Pirnerze nie można wiele mówić. To gaduła.
— Dobrze. Ale do rzeczy. Wiesz chyba, po co tu przybyłem?
— Oczekuję wiadomości od generała Hannerta. Czy to ty je przywiozłeś?
— Tak.
— Masz pieniądze dla Juareza?
— Kilka milionów. Generał powiedział mi, że cię tutaj spotkam. Czekam na twoje rozkazy.
— Ilu was jest?
— Sześćdziesięciu. Czterdziestu Amerykanów i dwudziestu westmanów.
— Jak przetransportowaliście pieniądze?
— Na mułach. Są bardzo wyczerpane.
— To niedobrze. Musimy się


Strony: