Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

córkę za rękę i chciał ją przyciągnąć do siebie, ale opierała się. — Oto jest, senior! — zawołał Pirnero. — Niech pan będzie mym zięciem!
Rezedilla zaczerwieniła się, co nie uszło uwagi Gerarda.
— Senior Pirnero, nie popełniaj kolejnego błędu. Seniorita ma prawo wybrać sobie tego, kto jej się podoba.
— Dlaczego nie powiedział pan od razu, kim jest? — zapytał stary zakłopotany.
— Nie chciałem, żeby wiedziano, że Czarny Gerard oczekuje tutaj kogoś.
— Czy ten ktoś, to ja? — zapytał Mały Andre.
— Prawdopodobnie.
— W takim razie oświadczam, że…
— Ani słowa więcej! — uciął Gerard, wskazując wzrokiem Pirnera. — Pomówimy o tym później. Czy mam się wynosić, senior Pirnero?
— Na miłość boską, nie!
— I będę mógł powrócić? Miał mnie pan przecież oskalpować, gdybym się na to odważył.
— Ach, senior, to był tylko żart. Wszyscy mieszkańcy Pirny chętnie żartują.
— No dobrze. Odważ, senior, złoto i daj mi resztę, bo warte jest więcej niż osiemdziesiąt dolarów.
Stary spełnił życzenie. Gdy


Strony: