Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

/> — Gdzie są nuggety? — zapytał ostro.
— To nie nuggety.
— A co?
— Zaraz pan zobaczy.
Wyjął nóż, sięgnął po strzelbę, położył ją na stole i kilkakrotnie naciął kolbę nożem. Odpadł z niej spory kawał złota.
— Do diabła — zawołał stary.
— Do stu tysięcy diabłów! — krzyknął Mały. — Kim pan jest, senior?
— Nabywcą tego ubrania — odparł ze spokojem zapytany i uderzył jeszcze kilka razy w kolbę.
Pirnero zdrętwiał.
— No i co? — zapytał Gerard. — Czy uważa pan jeszcze moją strzelbę za stary, podły grat?
Andre ujął trapera za ramię i zawołał:
— Panie, toż pan jest Czarnym Gerardem! Niech mnie diabli porwą, jeżeli to nieprawda!
— Zgadł pan.
— Ale dlaczego ukrywał to senior przedtem?
— Bawiła mnie ta maskarada. Pirnero chwycił się za głowę:
— Jestem osioł, patentowany osioł!
— Miałem wrażenie, że jest pan wielkim dyplomatą — Gerard był szczerze ubawiony.
— Ciołek jestem, nie polityk — biadolił stary. — Ale naprawię mój błąd. — To mówiąc wziął


Strony: