Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

zapytał:
— Senior chce to za darmo? Pieniędzy przecież pan nie ma, co?
— Kto to powiedział? Uzbierałem sobie trochę grosza, przypuszczam, że wystarczy na ubranie.
— Może wełniane spodnie i wełnianą bluzę? Mam jednak tylko jedno ubranie na pańską miarę, i to bardzo drogie.
— Jakie?
— Są to spodnie ze skóry jeleniej, biała garbowana koszula, skórzana kurtka i mokasyny. Do tego kapelusz z przystrzyżonego futerka bobrowego i pasek.
— Hm, podoba mi się.
— Co z tego, ubrania pan nie dostanie, bo nie ma czym zapłacić.
— Hm, ale obejrzeć je chyba mogę?
— Obejrzeć? No, na tyra nic nie stracę. Może poleci je pan komuś. Pokażę.
— Chodźmy do magazynu!
— Do magazynu? O. nie! Kto pije tylko jeden julep i smali cholewki do mojej córki, ten nie ma tam wstępu. Sam przyniosę ubranie. Siedź pan tutaj, dopóki nie wrócę!
Po pewnym czasie przyniósł i rozłożył ubranie na stole. Obaj myśliwi oglądali je z zachwytem.
— Do diabła! — rzekł wreszcie Mały. — Trudno o lepszą robotę. Gdybym miał pański wzrost, senior, kupiłbym to ubranie


Strony: