Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

potem dokąd?
— W góry.
— Do diabła! Niech pan uważa, podobno pełno tam czerwonych.
— Nie boję się ich.
— Nie można być lekkomyślnym. Gdy na pana napadną, będziesz inaczej śpiewał. Czy zna pan Czarnego Gerarda?
— Mówią o nim wiele.
— Jeśli go pan przypadkiem spotka, niech mu pan powie, że jest tu ktoś, kto na niego czeka.
— A gdy zapyta, kto?
— Niech pan powie, że to Mały Andre.
— Do licha! Pan jest Małym Andre?
— Tak. Właściwie nazywam się Andreas Straubenberger.
Francuzi zrobili z Andreasa Andre, a ponieważ nie jestem olbrzymem, nazywają mnie Małym. To mój przydomek z sawanny.
— Słyszałem o panu. Jest pan dzielnym myśliwym. Możemy mówić po niemiecku?
— Pańskie nazwisko?
— Mason.
Gospodarz przysłuchiwał się rozmowie w milczeniu. Po chwili zwrócił się do Gerarda:
— Jak to? Pan, Francuz, rozumie po niemiecku?
— Tak.
— O, zaskakuje mnie pan!
— Może dojdzie pan jeszcze do przekonania, że byłby z niego świetny materiał na zięcia? — powiedział Mały Andre z uśmiechem.

Strony: