Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

mówić?
— O, ten sobie niewiele robi z pogody. Jeżeli będzie miał ochotę, zjawi się na pewno.
— Tak pan sądzi? Trzeba panu wiedzieć, że go tutaj oczekujemy. Gdy senior wczoraj poszedł spać, zjawił się jakiś myśliwy, który go szuka.
— Skąd przybył?
— Z Liano Estacado. Jest senior zdziwiony, prawda? Tak, nie potrafiłby pan przejechać konno przez taki kawał świata, mimo żeś trzy razy silniejszy i wyższy od niego. Co to za człowiek! Kieszenie ma wypchane nuggetami.
— Naprawdę? Skąd pochodzi? Czy to Jankes?
— Nie, to Niemiec.
— Jak się nazywa?
— Andreas Straubenberger.
— Nie znam tego nazwiska.
— Przypuszczam. Ale właśnie nadchodzi! Straubenberger wszedł. Przywitawszy się, spojrzał na Gerarda, usiadł przy stole obok niego i zapytał:
— Czy senior jest tym, który spał od wczorajszego popołudnia? Gdy zapytany potwierdził skinąwszy głową, ciągnął dalej:
— To rozumiem, to się nazywa sen! Był pan zapewne bardzo zmęczony?
— O, tak.
— Czy długo ma pan tu zamiar pozostać?
— Może parę godzin.
— A


Strony: