Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

pieniędzy, aby gdzieś osiąść. Z pewnością niejeden teść przyjąłby pana z otwartymi ramionami.
— Dziękuję. Mam inne obowiązki.
— Co to za obowiązki? Straubenberger uśmiechnął się i zniżył głos:
— Czy wie senior, kto to jest dyplomata, polityk? Jeśli tak, to wie pan również, że człowiek z talentem dyplomatycznym nie zawsze może wszystko powiedzieć. Mogę tylko zdradzić seniorowi, że przyjechałem tutaj, by kogoś odszukać.
— Odszukać? Kogo?
— Czy zna pan Czarnego Gerarda?
— Osobiście nie, ale słyszałem, że wkrótce przybędzie do Guadalupe.
— To doskonale! Byłem pewien, że go zastanę u seniora.
— Zna go pan?
— Nie
— Powiem jeszcze panu, że w tych dniach znowu dokazał przedniej sztuczki. Był w Chihuahua…
— Ależ tam są teraz Francuzi!
— I wzięli go nawet do niewoli. Straubenberger zawołał z przerażeniem:
— A więc nie spotkam go tutaj! W takim razie muszę natychmiast wracać!
— Dokąd?
— Na północ. Aby zameldować, że Francuzi wzięli do niewoli Czarnego Gerarda.
— Komu chce pan


Strony: