Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

polityczne i dyplomatyczne nie zawsze może wszystko powiedzieć.
— Racja! Czyżby pan miał te zdolności?
— Tak przypuszczam! Wie senior, skąd pochodzę? Z Pirny.
— Z Pirny? — gość był wyraźnie zaskoczony. — Z Pirny pod Dreznem?
— Zna pan moje strony ojczyste?
— Do stu piorunów, oczywiście! Ja również pochodzę z Niemiec.
— Z Niemiec? — zawołał Pirnero. — Z jakiej prowincji?
— Z Bawarii.
— Święty Pafnucy! Naprawdę?
— Ależ tak. Pracowałem w Dreźnie, w browarze. Później wziął mnie na służbę pewien Amerykanin, który chciał produkować w St. Louis niemieckie piwo. Interes skończył się generalną klapą. Ruszyłem więc do Stanów Zachodnich i tu zostałem, sam nie wiem jak, poszukiwaczem złota i myśliwym.
— Ho, ho, to mi się podoba. Prawdziwa to przyjemność móc mówić z rodakiem o rodzinnym mieście. Niech sobie deszcz leje jak z cebra! Rezedilla, przynieś wina, dziś wielkie święto dla mnie! Jest pan moim gościem. Nie chcę pańskich pieniędzy. Czy żyją pańscy rodzice lub jacyś krewni? Jak się pan nazywa?
— Andreas Straubenberger.


Strony: