Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

Dlaczego tylko jedną?
— To już moja sprawa.
Pirnero spojrzał wymownie na przyodziewek gościa i powoli podniósł się, by przynieść napitek. Nieznajomy pochwycił to spojrzenie. Tłumiąc śmiech, wzruszył ramionami i w milczeniu wychylił szklankę.
Pirnero usiadł znowu przy oknie. Gość i Rezedilla milczeli. Stary zaczął się wiercić na krześle. Po chwili rzekł:
— Podła pogoda!
Ponieważ nikt nie odpowiadał, zwrócił się wprost do gościa:
— No?
— Co takiego?
— Podła pogoda!
— Ależ przeciwnie, ładna! — zaprzeczył z uśmiechem.
— Jak pan to rozumie? — obruszył się Pirnero. Coś mu świtało, że gość kpi z niego.
— Tak, jak powiedziałem: ładna pogoda.
— Chce mnie pan zdenerwować?
— Ani mi się śni.
— No to niech się pan dowie, że nie podoba mi się pan.
— A dlaczego to?
— Z najrozmaitszych przyczyn. Przede wszystkim dosiada senior okropnej chabety.
— I co dalej?
— Pański przyodziewek jest pod psem.
— Coraz lepiej. Dalej?
— Pańska broń nie warta funta kłaków.

Strony: