Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

możesz powiedzieć?
— Niezwykle chudy.
— A jeździec?
— Jeszcze chudszy i bardzo niski.
— A jego ubiór?
— Cały w łachmanach.
— A broń?
— Stara i nie czyszczona.
— To wystarczy psychologowi. Ten człowiek ma chudego konia. To dowód, że jest skąpy. Postrzępiony zaś ubiór i zły stan broni wskazują, że to nicpoń. Wypije prawdopodobnie jedną szklankę julepu tak samo jak tamten śpioch. Na takich gościach mi nie zależy.
— Prowadzi konia do stajni, zapewne więc zechce tutaj pozostać.
— Będzie to zależało od tego, czy zapłaci. Nie jestem w ciemię bity. To się zaraz okaże.
Po kilku minutach nieznajomy wszedł. Wyglądał tak niepokaźnie, że w człowieku, nie znającym sawanny, mógłby wzbudzić podejrzenia. Bąknął kilka słów powitania, usiadł i odłożywszy strzelbę i nóż, zapytał:
— To fort Guadalupe?
— Tak — odparł gospodarz.
— Pan jest zapewne seniorem Pirnerem?
— Tak.
— Czy mogę dostać julep?
— Owszem.
— Więc proszę.
— Dobrze, ale tylko jedną szklankę.


Strony: