Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

zapłacić? — zapytał Gerard rozbawiony.
— Cuartillo.
— Tylko tyle?
— Przecież będzie senior spać na słomie.
— Dlaczego? Mogę zapłacić za łóżko.
— Niepodobna! Niech pan tylko popatrzy na siebie! Rezedilla zaczerwieniła się po same uszy, ale nie powiedziała ani
słowa.
— Dobrze — rzekł Gerard. — Oto cuartillo za nocleg i talco za julep. Jest pan zadowolony, senior Pirnero?
— Owszem.
— No, a teraz chciałbym się położyć.
— W biały dzień? Oszalał pan?
— Jestem zmęczony. Chyba senior rozumie, że to się może zdarzyć myśliwemu?
— Oczywiście, o ile jest dobrym strzelcem! Co pan dziś upolował?
— Jeszcze nic.
— To ci dopiero! Nie chcę pana jednak zatrzymywać, śpij pan, jak długo chcesz. Rezedillo, zaprowadź seniora do vaquerów.
Do vaquerów! A więc ma spać w przybudówce? Trudno. Ale o ile lepiej byłoby po miesiącu tułaczki odpocząć w wygodnym łóżku. Rezedilla podeszła do drzwi i czekała na niego.
— Dobranoc, senior Pirnero! — powiedział Gerard, biorąc do ręki strzelbę.
— Dobranoc,


Strony: