Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

piękną a bogatą panną zapewni mu dom, który będzie jego ostoją. Nie wie senior przypadkiem, w jakiej okolicy najchętniej poluje?
— Wszędzie, gdzie jest tylko zwierzyna. Dowiedziałem się, że już wkrótce przybędzie tu, nad rzekę.
— Nad rzekę? Do diabła! W takim razie może nawet przyjedzie do Guadalupe? To mnie cieszy niesłychanie. Czy pija chętnie julep?
— Najwyżej szklaneczkę.
— Nieważne ile. Kto chce się napić julepu w Guadalupe, ten musi zajść do mnie, mam więc nadzieję, że go zobaczę.
— Jestem przekonany, że tu przyjdzie.
— Naprawdę? Słyszysz, Rezedillo?
Nie odpowiedziała. Żenowały ją te wynurzenia ojca na tematy małżeńskie.
— Nie słyszysz? — rozgniewał się stary.
— Słyszę, słyszę.
— To dobrze. Poznam go po strzelbie. Kolbę ma złotą. Czarny Gerard kraje ją, gdy ma coś do zapłacenia. To musi być dopiero strzelba! Z pewnością niepodobna do tego starego rupiecia, który postawił pan pod ścianą. Niech mi jeszcze senior powie, gdzie pan właściwie mieszka?
— Wszędzie i nigdzie.
— Nie ma więc senior stałego


Strony: