Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

tego powodu zjawił się w mieście. Tak mi opowiadano.
— Co tam robił, hę?
— Szpiegował ich.
— Szpiegował? Nonsens! Prędzej uwierzę, że Francuzi będą nas szpiegowali.
Przy tych słowach obrzucił gościa ponurym spojrzeniem. Gerard, nie zwracając na to uwagi, mówił dalej:
— A jednak był w mieście, nawet wzięli go do niewoli.
— Do licha! Naprawdę?
— Tak — Gerard znów się uśmiechnął.
Ucieszyło go, że stary tak sympatyzuje z Czarnym Gerardem. Pirnero zauważył uśmiech i zapytał zgryźliwym tonem:
— Cieszy się pan z tego powodu? Zapomniałem, że senior jest Francuzem.
— Jestem Francuzem, ale przeciwnym temu, by cesarz posyłał wojska do Meksyku.
— Co? Jak? — stary zapomniał o ostrożności, zerwał się z krzesła i zawołał: — I sądzi pan, że w to uwierzę? Jest pan szpiegiem francuskim, który chce nas rozszyfrować! I tylko pan udaje, że się panu cesarz nie podoba! Ale nie jestem takim głupcem! Sam się pan zdradził.
Rezedilla zbladła. Gerard zaś zapytał spokojnie:
— Czym się zdradziłem?
— Dał senior wyraz swej


Strony: