Rapier i Tomahawk
Autor: Karol May
żołnierzy i roztrącił ich waląc na odlew kolbą. Jednym susem dopadł otwartego okna i zniknął w nim, rzuciwszy szydercze pożegnanie:
— Dobrej nocy, senioritas!
Żołnierze wili się z bólu, całe towarzystwo stało osłupiałe. Po chwili dopiero zaczai się rwetes nie do opisania.
— Naprzód! Na dół! Za nim! Prędko!
Oficerowie i żołnierze rzucili się ku drzwiom, żaden nie miał odwagi skoczyć przez okno. Meksykanie pozostali na sali. Kilka osób podeszło do komendanta.
— Nie żyje — ktoś powiedział.
— Ogłuszony tylko — sprostował inny. — Połóżmy go na kanapie. Kilka pań zemdlało. Część szeptała między sobą, nie szczędząc Gerardowi wyrazów podziwu, część zaś pospieszyła ku oknu, by zobaczyć, czy udało mu się uciec.
Ale nie było już śladu po nim. Skoczył szczęśliwie, porwał pierwszego z brzegu konia, który stał pod domem i ruszył na nim cwałem. Zanim pościg zdążył dojść do schodów, dotarł do następnej ulicy. Teraz miał tylko jedno zadanie, ale najważniejsze: wydostać się z miasta i uciec przed pościgiem. Koń był dobry, więc czuł, że mu się
— Dobrej nocy, senioritas!
Żołnierze wili się z bólu, całe towarzystwo stało osłupiałe. Po chwili dopiero zaczai się rwetes nie do opisania.
— Naprzód! Na dół! Za nim! Prędko!
Oficerowie i żołnierze rzucili się ku drzwiom, żaden nie miał odwagi skoczyć przez okno. Meksykanie pozostali na sali. Kilka osób podeszło do komendanta.
— Nie żyje — ktoś powiedział.
— Ogłuszony tylko — sprostował inny. — Połóżmy go na kanapie. Kilka pań zemdlało. Część szeptała między sobą, nie szczędząc Gerardowi wyrazów podziwu, część zaś pospieszyła ku oknu, by zobaczyć, czy udało mu się uciec.
Ale nie było już śladu po nim. Skoczył szczęśliwie, porwał pierwszego z brzegu konia, który stał pod domem i ruszył na nim cwałem. Zanim pościg zdążył dojść do schodów, dotarł do następnej ulicy. Teraz miał tylko jedno zadanie, ale najważniejsze: wydostać się z miasta i uciec przed pościgiem. Koń był dobry, więc czuł, że mu się
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140
- 141
- 142
- 143
- 144
- 145
- 146
- 147
- 148
- 149
- 150
- 151
- 152
- 153
- 154
- 155
- 156
- 157
- 158
- 159
- 160