Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

Przecież mam zostać rozstrzelany.
— No tak. Ale krewnym seniora przypadłoby coś niecoś w udziale.
— Za żadne pieniądze nie zdradzę, gdzie ta żyła się znajduje. Każdy prawy Meksykanin postąpiłby tak samo.
— Czy zabił pan z tej strzelby wielu Francuzów?
— Tylko zwierzynę liczę na sztuki.
— Do diabła! — mruknął pułkownik. — Zastanów się senior, do kogo mówisz.
— Do człowieka, którego się nie boję.
— Widzę, że szuka pan śmierci. Doczeka się jej senior, ale nie takiej, o jakiej myśli i nie tak prędko, jak powiedziałem. Przypuszczam, że mógłbym dowiedzieć się od pana wielu ciekawych rzeczy. Ponieważ jednak senior nie chce mówić dobrowolnie, poddam pana torturom.
— O co panu chodzi?
— Przede wszystkim o to, jakich senior ma tutaj znajomych.
— Tego się pan nie dowie.
— Przyszłość pokaże — pułkownik uśmiechnął się ironicznie. — Ponadto może senior będzie łaskaw poinformować mnie o planach pańskiego przyjaciela Juareza?
— Dowie się pan o nich, gdy zostaną zrealizowane.
Meksykanie z zapartym tchem


Strony: