Rapier i Tomahawk
Autor: Karol May
towarzystwu, a że był próżny, powiedział porucznikowi:
— Dobrze, niech go pan tutaj przyprowadzi! Proszę przynieść także jego broń. Musimy dokładnie obejrzeć tę słynną strzelbę.
Wkrótce sławny myśliwy wszedł pod eskortą uzbrojonych żołnierzy.
— Podejdź bliżej! — rozkazał pułkownik. Gerard nie ruszył się z miejsca.
— Powiedziałem przecież: bliżej! Tutaj! — wskazał miejsce, w którym jeniec ma stanąć.
Gerard i tym razem nie posłuchał. Porucznik dał mu mocnego szturchańca w bok, a on odwrócił się błyskawicznie i kopnął oficera w brzuch z taką siłą, że ten upadł na podłogę, wypuszczając broń z ręki.
— Ja was nauczę, co znaczy potrącać Czarnego Gerarda! Incydent ten zrobił wielkie wrażenie. Francuzi, wśród nich również adorator Emilii, byli oburzeni zachowaniem jeńca. Meksykanie zaś zamarli, przerażeni, że sam wydał wyrok na siebie. Panie natomiast zachwyciła śmiałość człowieka, który mimo więzów odważył się na tak zuchwały czyn.
Porucznik byłby się rzucił na Gerarda, lecz pułkownik rozkazał mu zachować spokój.
— Ten człowiek
— Dobrze, niech go pan tutaj przyprowadzi! Proszę przynieść także jego broń. Musimy dokładnie obejrzeć tę słynną strzelbę.
Wkrótce sławny myśliwy wszedł pod eskortą uzbrojonych żołnierzy.
— Podejdź bliżej! — rozkazał pułkownik. Gerard nie ruszył się z miejsca.
— Powiedziałem przecież: bliżej! Tutaj! — wskazał miejsce, w którym jeniec ma stanąć.
Gerard i tym razem nie posłuchał. Porucznik dał mu mocnego szturchańca w bok, a on odwrócił się błyskawicznie i kopnął oficera w brzuch z taką siłą, że ten upadł na podłogę, wypuszczając broń z ręki.
— Ja was nauczę, co znaczy potrącać Czarnego Gerarda! Incydent ten zrobił wielkie wrażenie. Francuzi, wśród nich również adorator Emilii, byli oburzeni zachowaniem jeńca. Meksykanie zaś zamarli, przerażeni, że sam wydał wyrok na siebie. Panie natomiast zachwyciła śmiałość człowieka, który mimo więzów odważył się na tak zuchwały czyn.
Porucznik byłby się rzucił na Gerarda, lecz pułkownik rozkazał mu zachować spokój.
— Ten człowiek
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140
- 141
- 142
- 143
- 144
- 145
- 146
- 147
- 148
- 149
- 150
- 151
- 152
- 153
- 154
- 155
- 156
- 157
- 158
- 159
- 160