Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

zdziwił się sierżant, który przesłuchiwał pojmanego. — Do diabła, to ci historia! Że jest paryżaninem, do tego się przyznał. No i cóż, przyjacielu? Czy to prawda, co mówiła ta mademoiselle?
Ostatnie pytanie było skierowane do Gerarda.
— Czy słowa takiej dziewczyny mają dla was znaczenie? — zapytał.
— Jakiej dziewczyny?! — oburzyła się markietanka. — Wydrapię ci oczy!
Chciała się rzucić na Gerarda, ale sierżant ją powstrzymał.
— Czekaj! — zawołał. — Kto ciebie obraził, obraził i nas, odpokutuje więc za to. Przede wszystkim jednak muszę zameldować dowódcy.
Już miał wyjść z wartowni, gdy zjawił się porucznik.
— Co to za hałas? Co tu się dzieje? Żołnierze salutowali, sierżant meldował:
— Przyprowadziliśmy człowieka, który przekradł się do miasta. Zatrzymano go w drodze powrotnej.
— Czy to ten sam, o którym miałem raport przed trzema godzinami? — spytał porucznik. Gdy potwierdzono, popatrzył badawczo na jeńca. — Za kogo się podaje?
— Za vaquera z Aldamy. Markietanka zaś powiada, że to paryżanin. Zachowuje się bardzo


Strony: