Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

budynku, który w Europie nazwano by ratuszem. Na pierwszym piętrze mieszkał dowódca. Okna jego mieszkania były rzęsiście oświetlone. Odbywała się tam jeszcze tertulia, o której wspomniała Emilia.
Na parterze mieściła się wartownia. Siedziało w niej kilku podoficerów nad flaszką wódki. Towarzyszyła im markietanka.
— Z Juarezem sprawa skończona — mówił jeden z sierżantów.
— Wypalił ostania fajkę. Te czerwone łotry już nie ukoronują go na cesarza.
— Phi, czy komuś na nim zależy? — wszedł mu w słowa drugi. — Ta cała wojna była dziecinną zabawką. To zupełnie jakby ktoś polował na muchy. Nie wart też zachodu ten arcyksiążę.
— Arcyksiążę? Co ty pleciesz? Arcyksiążę to parawanik. Zmęczy się wkrótce tą szopką i abdykuje z ochotą, byle tylko pozwolono mu wrócić do domu. Wtedy prezydentem Meksyku zostanie Basaine i w jego już będzie interesie stworzyć taką sytuację, żeby zmusić Napoleona do wkroczenia i uznania Meksyku za prowincję francuską.
— A mocarstwa?
— Cóż one mogą poradzić? Co one potrafią zmienić? Przedtem oczywiście trzeba się rozprawić z


Strony: