Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

nigdy po kryjomu do dziewczyny?
— Łotrze, nie mów mi „ty”, bo poczęstuję cię kolbą.
— Mówię do każdego tak, jak on do mnie.
— Ale ja jestem żołnierzem cesarza! Mówisz świetnie po francusku, w dodatku paryskim akcentem. Gdzie się nauczyłeś?
— Jestem paryżaninem.
— Paryżanin vaquerem w Aldamie? To podejrzane. Niech dowódca postanowi, co z tobą uczynić. Jazda, naprzód!
— Dobrze, chodźmy do dowódcy. Przecież ty nie potrafisz podjąć decyzji! — zaśmiał się Gerard.
— Człowieku, jestem pewien, żeś ty nie żaden vaquero! Zaprowadzimy cię na odwach, tam się sprawa wyjaśni. Naprzód!
Pomaszerowali. Było ciemno. Gdyby udało się Gerardowi oswobodzić jedno ramię, mógłby uciec. Ale musiałby pozostawić broń, a był do niej przywiązany. Stara dubeltówka towarzyszyła mu przez długie lata, żywiła go i ochraniała. Czy miał ją pozostawić? Nie, człowiek prerii ceni swoją strzelbę tak samo jak siebie. Dał się prowadzić, nie próbując nawet uciekać. Miał nadzieję, że znajdzie się jakieś wyjście.
Doszli do miasta. Kwatera garnizonu mieściła się w


Strony: