Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

Połowa Meksyku czeka na jego wezwanie, aby powstać.
— Stanie się to już wkrótce, może pani być spokojna. A teraz muszę już odejść.
— Do widzenia, Gerardzie! Kiedy pana znowu zobaczę?
— Przypuszczam, że niedługo. A więc dobrej nocy!
Opuścił dom Emilii tą samą drogą, którą przyszedł. Od żony ogrodnika odebrał broń. Był w dobrym nastroju. Nie przeczuwał, co go czeka. Tymczasem…
— Gdy Gerard przekradał się do miasta wśród widet, jeden z wartowników usłyszał cichy szmer. Zaczął nasłuchiwać.
— Wydawało mi się, że ktoś przechodził obok mnie — rzekł do siebie. — Ale to pewnie jakieś zwierzę.
Bezgłośnie przechadzał się tam i z powrotem. W pewnej chwili przystanął, by zapalić papierosa. Meksyk to kraj nałogowych palaczy. Francuzi są również wielkimi amatorami tytoniu. Spoglądano więc przez palce na żołnierzy palących na posterunku. Wartownik wyciągnął papierosa i zapałki. I wtedy ujrzał na ziemi głębokie ślady ludzkich stóp. Pochylił się z zapaloną zapałką w ręku.
— Ach, mruknął — ślady są jeszcze zupełnie świeże. Ten łotr


Strony: