Rapier i Tomahawk
Autor: Karol May
zupełnie ciemności. Nie obawiał się więc, że może go ktoś spostrzec przez okno.
Na trzech stołach rozłożone były mapy, plany, książki i rysunki. Gerard zajął się nimi, szczegółowo wszystko przeszukując. W pewnym momencie musiał znaleźć coś ważnego, wyciągnął bowiem z szuflady kawałek papieru i zaczął robić notatki oraz kopiować poszczególne zapiski. Spieszył się bardzo — miał przecież zaledwie godzinę czasu.
Kiedy skończył, uporządkował papiery i książki, a notatki i odpisy schował do kieszeni. Zgasił latarkę, po ciemku podszedł do drzwi prowadzących na korytarz i cicho je otworzył. Przez sień przechodził właśnie lokaj. Cofnął się więc, potem wybiegł na palcach, zamknął pospiesznie drzwi do mieszkania i wślizgnął się do komórki. Tu znów zmienił ubranie. Zawsze, ilekroć potajemnie wchodził do apartamentu majora, przebierał się, żeby uchodzić za służącego na wypadek, gdyby go zauważono.
Zadowolony, że wszystko poszło gładko, zbliżył się do drzwi pokoju Emilii i zaczął nasłuchiwać. Major właśnie się żegnał.
— Jestem niepocieszony — mówił — że nie mogę
Na trzech stołach rozłożone były mapy, plany, książki i rysunki. Gerard zajął się nimi, szczegółowo wszystko przeszukując. W pewnym momencie musiał znaleźć coś ważnego, wyciągnął bowiem z szuflady kawałek papieru i zaczął robić notatki oraz kopiować poszczególne zapiski. Spieszył się bardzo — miał przecież zaledwie godzinę czasu.
Kiedy skończył, uporządkował papiery i książki, a notatki i odpisy schował do kieszeni. Zgasił latarkę, po ciemku podszedł do drzwi prowadzących na korytarz i cicho je otworzył. Przez sień przechodził właśnie lokaj. Cofnął się więc, potem wybiegł na palcach, zamknął pospiesznie drzwi do mieszkania i wślizgnął się do komórki. Tu znów zmienił ubranie. Zawsze, ilekroć potajemnie wchodził do apartamentu majora, przebierał się, żeby uchodzić za służącego na wypadek, gdyby go zauważono.
Zadowolony, że wszystko poszło gładko, zbliżył się do drzwi pokoju Emilii i zaczął nasłuchiwać. Major właśnie się żegnał.
— Jestem niepocieszony — mówił — że nie mogę
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140
- 141
- 142
- 143
- 144
- 145
- 146
- 147
- 148
- 149
- 150
- 151
- 152
- 153
- 154
- 155
- 156
- 157
- 158
- 159
- 160