Rapier i Tomahawk
Autor: Karol May
łkała. — Tak, zasługuje na to imię. Jest naprawdę mocny, walczył ze sobą i zwyciężył. Jakże musiał cierpieć! I jak ciężkie będzie moje życie! Nie, tak być nie może, nie może…
Gerard słyszał pod drzwiami jej szloch, nie zawrócił jednak. Dosiadł konia, przywiązał kapelusz pod brodą, zarzucił strzelbę na ramię i pogalopował. Omijając bramę, przesadził wysokie ogrodzenie i pognał ku zachodowi. Nie zważał na huragan, który szalał wokoło. Na prerii zatrzymał konia i rzucił się na ziemię. Uciekał od miłości, nie zastanowiwszy się nawet, czy ucieczka taka jest możliwa.
Dawny grzesznik stał się pokutnikiem. Nie był to jednak biczownik ubrany w worek, z głową posypaną popiołem, spędzający dni na umartwianiu się, lecz człowiek, który postanowił przepędzić bandy zbójeckie z sawanny. Uważał za konieczne zataić przed Rezedilla, że jest tym, którego wszyscy nazywali Czarnym Gerardem.
Długi czas leżał na ziemi. Koń tymczasem najadł się i też odpoczywał. Nagle zerwał się i zaczął rżeć, co dla jego pana było nieomylnym znakiem, że zbliża się ktoś obcy albo wrogi. Gerard podniósł
Gerard słyszał pod drzwiami jej szloch, nie zawrócił jednak. Dosiadł konia, przywiązał kapelusz pod brodą, zarzucił strzelbę na ramię i pogalopował. Omijając bramę, przesadził wysokie ogrodzenie i pognał ku zachodowi. Nie zważał na huragan, który szalał wokoło. Na prerii zatrzymał konia i rzucił się na ziemię. Uciekał od miłości, nie zastanowiwszy się nawet, czy ucieczka taka jest możliwa.
Dawny grzesznik stał się pokutnikiem. Nie był to jednak biczownik ubrany w worek, z głową posypaną popiołem, spędzający dni na umartwianiu się, lecz człowiek, który postanowił przepędzić bandy zbójeckie z sawanny. Uważał za konieczne zataić przed Rezedilla, że jest tym, którego wszyscy nazywali Czarnym Gerardem.
Długi czas leżał na ziemi. Koń tymczasem najadł się i też odpoczywał. Nagle zerwał się i zaczął rżeć, co dla jego pana było nieomylnym znakiem, że zbliża się ktoś obcy albo wrogi. Gerard podniósł
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140
- 141
- 142
- 143
- 144
- 145
- 146
- 147
- 148
- 149
- 150
- 151
- 152
- 153
- 154
- 155
- 156
- 157
- 158
- 159
- 160