Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

ja sam musiałbym opuścić te strony.
Wstał i wziął strzelbę. Rezedilla również podniosła się z krzesła. Zbladła jeszcze bardziej.
— Senior — rzekła — był pan ze mną bardzo szczery, niechże więc pan mi powie jeszcze jedno. Czy jest pan francuskim szpiegiem?
— Nie, nie jestem.
— I nie sprzyja pan Francuzom?
— Nie. Nienawidzę cesarza, który hołduje kłamstwu, a jego rządy są despotyczne i krwawe. Potrafiłbym zabić Napoleona za to, że skazuje na zagładę księcia Maksymiliana. Sercem jestem z Meksykanami, kocham Juareza. Czy to pani wystarczy, seniorita?
— W zupełności. Jestem teraz spokojna.
— Żegnam więc panią.
— Naprawdę pan odchodzi?
— Tak. Odchodzę od pani na zawsze. Ale w Guadalupe zjawię się jeszcze kiedyś.
Spojrzenia ich spotkały się. Obojgu łzy zakręciły się w oczach. Gerard miał ochotę objąć ją, czuł, że i ona tego pragnie. Ale opanował się, nie miał przecież prawa łączyć losu dziewczyny ze swoim.
Gdy wyszedł z gospody, Rezedilla ukryła twarz w dłoniach i wybuchnęła głośnym płaczem.
— Nazywa się Gerard —


Strony: