Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

tym, że córka pozostanie sama, nie dawała mu spokoju. Koło ślicznej blondynki kręciło się wielu adoratorów. Żartowała i flirtowała ze wszystkimi, ale żadnego nie faworyzowała. Miała już około trzydziestki. Była ciągle ładna, choć — jak wiadomo — Meksykanki szybko się starzeją. Jej jasne włosy sugerowały inne, może nawet germańskie pochodzenie.
Pirnero był właścicielem wielkiego domu. Oprócz oficyny mieszczącej sklep i gospodę, znajdowały się tam piwnice służące za magazyny, na piętrze zaś — pokoje mieszkalne. Za murami fortu rozciągały się pastwiska, na których zatrudniał vaquerów.
Był letni dzień roku 1866. Od rzeki wiał ostry wiatr, postrach każdego myśliwego i pasterza. W szynku nie pojawił się ani jeden gość, więc seniorowi Pirnerowi humor nie dopisywał. Stał przy oknie gospody i w milczeniu patrzył na okolicę zasnutą gęstymi tumanami kurzu. Przy drugim oknie siedziała Rezedilla; wyszywała czerwoną chustkę, podarunek dla jednej ze służących. Stary zaczął bębnić palcami w szybę, co niezbicie świadczyło o złym humorze. Ilekroć taki przychodził, Rezedilla musiała wysłuchiwać


Strony: