Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

powiedzieć o sobie, chciałabym przynajmniej usłyszeć, jak się pan nazywa.
— Mason.
— Mason? Dobrze wymawiam? A imię?
— Gerard.
— To tak jak ten Czarny Gerard, o którym wspominał mój ojciec. I pan również ma czarną brodę. Czy może mi senior powiedzieć, co właściwie oznacza to imię?
— Gerard to siłacz i obrońca, tak mi kiedyś powiedział nauczyciel.
— I pan wygląda na siłacza. A kto jest silny, potrafi być również obrońcą.
— Niestety, nie byłem nim, wprost przeciwnie.
— Co pan chce przez to powiedzieć? Popatrzył na nią ze smutkiem i wyjaśnił:
— Byłem garroteurem.
— Garroteurem? Nie rozumiem, co to znaczy?
— Z pewnością nie spotkała się pani nigdy z tym określeniem. Niechże się więc pani dowie, seniorita, że w wielkich milionowych miastach żyją tysiące ludzi, którzy zasypiając wieczorem nie wiedzą, czy będą jedli chleb następnego dnia. Są też i tacy biedacy, którzy wieczorem powiadają sobie: „Jeżeli w nocy nie ukradniesz chleba, rano będziesz wił się z głodu”. To niewolnicy zbrodni, choć nie oni ponoszą za to winę.


Strony: