Rapier i Tomahawk

Autor: Karol May

/> — Ponieważ nieszczęście moje nie jest skutkiem jej niewierności, lecz zdrady.
— Ach, powiedziała o panu coś złego? Było to kłamstwo?
— Nie, seniorita, była to niestety prawda.
Rezedilla zmieszała się, nie spodziewając się tak szczerego wyznania.
— Żartuje pan? — spytała z niedowierzaniem.
— Dlaczego miałbym żartować. Powiedziałem prawdę. Pochyliła głowę, na jej twarzy pojawił się wyraz rozczarowania.
Rzekła nieco chłodniejszym tonem:
— Niech mi pan wybaczy, że wypytuję. Ale senior był tu u nas zawsze taki cichy i smutny, że zrobiło mi się pana żal. I pomyślałam sobie, że przyjazne słowo może byłoby dla pana pociechą. Są ludzie, którzy już w pierwszej chwili poznania nie wydają nam się obcy. Czy doznał pan tego kiedyś?
— Tak. Tutaj, dzięki pani.
— Zarumieniła się.
— Niech mi pani nie bierze za złe tego, co powiedziałem. Jeżeli obraziłem panią, odejdę i nie wrócę już nigdy.
— O, nie! Proszę tego nie robić, senior. A teraz niech mi pan zrobi przyjemność i się rozchmurzy. A jeżeli nie chce senior już nic więcej


Strony: