Maskarada w Moguncji
Autor: Karol May
was złapie tego ptaszka, dostanie całoroczny żołd!
Mimo podeszłego wieku mknął na czele. Zdawało się, że sam chce zdobyć nagrodę.
W tym całym zamieszaniu wszyscy zapomnieli o weterynarzu. Został sam. Dobre kilka minut wpatrywał się w otwarte drzwi.
— Jezus, Maria! Co robić? Też uciec? Nic mi nie pozostaje! Przeciem kłusownik, truciciel i korsarz! Ukryję się na parę tygodni, dopóki moja niewinność nie zostanie stwierdzona.
Zbiegł po schodach. Na podwórzu nie było nikogo. Trzęsąc się ze strachu minął teren zamku, zszedł z drogi i zaszył się w zagajniku. Pani Unger daremnie wypatrywała weterynarza.
Niedaleko zamku Reinswalden hrabia Manuel de Rodriganda y Sevilla zbudował śliczny, choć nieduży dom, w którym zamieszkał z córką i wnuczką, a także z matką i siostrą Sternaua.
Wkrótce po ucieczce Sępiego Dzioba traktem jechał lekki wóz. Skręcił na drogę prowadzącą do tej willi. Siedział w nim Kurt, który wracał z trzytygodniowej podróży.
Po niedługim czasie ujrzał dobrze sobie znaną ozdobną budowlę. Brama była na oścież otwarta. Młody człowiek wysiadł, zapłacił
Mimo podeszłego wieku mknął na czele. Zdawało się, że sam chce zdobyć nagrodę.
W tym całym zamieszaniu wszyscy zapomnieli o weterynarzu. Został sam. Dobre kilka minut wpatrywał się w otwarte drzwi.
— Jezus, Maria! Co robić? Też uciec? Nic mi nie pozostaje! Przeciem kłusownik, truciciel i korsarz! Ukryję się na parę tygodni, dopóki moja niewinność nie zostanie stwierdzona.
Zbiegł po schodach. Na podwórzu nie było nikogo. Trzęsąc się ze strachu minął teren zamku, zszedł z drogi i zaszył się w zagajniku. Pani Unger daremnie wypatrywała weterynarza.
Niedaleko zamku Reinswalden hrabia Manuel de Rodriganda y Sevilla zbudował śliczny, choć nieduży dom, w którym zamieszkał z córką i wnuczką, a także z matką i siostrą Sternaua.
Wkrótce po ucieczce Sępiego Dzioba traktem jechał lekki wóz. Skręcił na drogę prowadzącą do tej willi. Siedział w nim Kurt, który wracał z trzytygodniowej podróży.
Po niedługim czasie ujrzał dobrze sobie znaną ozdobną budowlę. Brama była na oścież otwarta. Młody człowiek wysiadł, zapłacił
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136