Maskarada w Moguncji

Autor: Karol May

mi…
— Czy znał treść dokumentów?
Oczy wielkiego człowieka tak ostro wpatrzyły się w Kurta, że porucznik nie mógł skłamać.
— Ekscelencjo, ten człowiek nie żyje…
— Samobójstwo?
— Tak.
— Melduj pan prędko!
— Miałem zaszczyt opowiedzieć waszej ekscelencji w obecności jego królewskiej mości o moich stosunkach rodzinnych i o historii rodu Rodrigandów. Moja ostatnia przygoda pozostaje w ścisłym związku z tą sprawą.
Po tym wstępie streścił pokrótce dzieje meksykańskiego skarbu i dokładnie zrelacjonował wszystko to, co doprowadziło do odkrycia knowań zdrajców. Oszczędzał bankiera, jak tylko mógł, a jednak von Bismarck zauważył:
— Forma, w jakiej mi to pan przekazuje, przynosi panu taki sam zaszczyt, jak odkrycie owego spisku. Ma pan powody oszczędzać nieboszczyka, ale zapewniam pana, ze możesz być ze mną szczery.
Kurt więc mówił dalej już bez osłonek. Twarz von Bismarcka miała szczególny wyraz. Gdy Unger skończył, uścisnął mu dłoń.
— Panie poruczniku, cenię pana. To słowo w moich ustach znaczy tyle co order. Na przyjaciela pana,


Strony: