Maskarada w Moguncji

Autor: Karol May

pełnym szacunku. Zaprowadził porucznika do pokoju, w którym już był von Bismarck. Kanclerz zbliżył się i rzekł serdecznym tonem:
— Ponownie oddał pan cenną przysługę państwu. Dzięki pańskiej depeszy zatrzymano owego Rosjanina. W jego kapeluszu znaleziono dokumenty takiej wagi, że może być pan pewny naszego podziękowania. Ale jakże pan doszedł tej tajemnicy?
— Zanim odpowiem na pytanie, pozwoli mi pan wręczyć nowe dokumenty.
Otworzył paczkę i wręczył ją kanclerzowi.
— Podejmuję teraz gości i nie mam czasu na czytanie, ale przejrzę nagłówki.
Rozwinął pierwszy dokument i nie ograniczył się do nagłówka. Cały arkusz przeczytał uważnie i zaraz sięgnął po drugi.
— Proszę usiąść — mruknął do Kurta.
Sam stał i czytał dalej. Oczami zdawał się połykać wiersze, a drganie kącików ust świadczyło o jego wewnętrznym napięciu. Wreszcie skończył i utkwił w młodym człowieku zdumione spojrzenie.
— Ależ, panie poruczniku, jak pan wpadł na to?
— Kapitan Shaw, który zbiegł, oddał je na przechowanie bankierowi Wallnerowi w Moguncji, ten zaś przekazał


Strony: