Maskarada w Moguncji

Autor: Karol May

wyjść panu naprzeciw. Ponieważ jednak pan się nie przyznaje, będę zmuszony wezwać policję.
— Grozi mi pan?! Nic nie mam na sumieniu!
— Zostanie przeprowadzona rewizja.
— Nic tu nie znajdą!
— Nie bądź pan zbyt pewny siebie. Policjanci przeszukają nie tylko dom.
— A co jeszcze, panie poruczniku? — twarz Wallnera wykrzywił grymas tajonego strachu.
— Ogród.
— Proszę bardzo.
— I pawilon.
— Niech tam.
— Zdejmą ze ściany zegar szwarcwaldzki.
— Do wszystkich…
Przekleństwo ugrzęzło mu w gardle. Wyglądał tak, jakby dostał obuchem w głowę.
— Widzi pan, że jestem niemal wszechwiedzący. Znane nam obu dokumenty zamierzam przekazać kanclerzowi von Bismarckowi. Czy odda je pan dobrowolnie czy nie?
— Nie wiem nic o dokumentach.
— A więc przeszuka się skrytkę pod zegarem i znajdzie się tam nie tylko te dokumenty.
— Co jeszcze?
— Zbiór klejnotów, które pan nieprawnie przywłaszczył, a których prawowity właściciel stoi oto przed panem. Nie chce się pan przyznać?
Wallner zachwiał się na nogach,


Strony: