Maskarada w Moguncji

Autor: Karol May

kartkę.
— No, mam wreszcie ten spis — ucieszył się. Porównał z nim leżące na stole klejnoty. — Jest wszystko, brak jedynie pierścienia, który ty nosisz.
— Nie chcę go mieć — żachnął się porucznik — pali mi rękę. Masz go!
— Ależ proszę cię… Zatrzymaj ten pierścień. I potraktuj jako podarunek ode mnie.
— Dziękuję ci, Kurcie. Nie mogę jednak, naprawdę nie mogę…
Kurt nie ustępował:
— Jeśli nie chcesz go przyjąć, zwrócisz mi później. Ale w najbliższych dniach musisz go nosić na palcu. Twój wuj mógłby się zainteresować jego brakiem. A do tego nie wolno nam dopuścić.
— Zgoda — von Platen z powrotem włożył pierścień — ale proszę cię, niech to nie trwa długo.
Jak postanowił Kurt, wszystkie klejnoty schowano do skrytki. Ślusarz zamknął drzwiczki i zawiesił zegar. Kiedy opuścili pawilon, von Platen powiedział:
— Zrobiło się późno. Muszę wracać do domu. Czy znajdziesz drogę beze mnie?
— Nie martw się! To przecież dwa kroki.
Uścisnęli sobie ręce. W ciągu kilku minut Kurt wraz ze ślusarzem znaleźli się koło


Strony: