Maskarada w Moguncji

Autor: Karol May

Palm, jako arbiter, był obowiązany zaproponować pojednanie. Podszedł więc do przeciwników i zapytał:
— Pozwolą panowie, że powiem słówko?
— Proszę — odezwał się Kurt.
— Ale ja nie! — krzyknął von Ravenow. — Zostałem ciężko znieważony. Nie traćmy słów na próby pojednania.
— Nic więcej zrobić nie mogę. Byłem gotów wysłuchać pana majora. Proszę to wziąć pod uwagę — powiedział poważnie Kurt.
— Tchórzem jest każdy, kto oświadcza, że gotów odstąpić od pojedynku — zgryźliwie zauważył von Ravenow, podnosząc szablę. — Zaczynamy!
Kurt podniósł swoją. Obaj sekundanci wyciągnęli szable i stanęli z boku. Walka miała się rozpocząć na znak dany przez majora von Palma. Naraz odezwała się Różyczka:
— Poczekajcie jeszcze chwilę, panowie. Zanim zaczniecie się pojedynkować, chciałabym zapytać podporucznika von Ravenowa, czy wciąż jeszcze twierdzi, że mnie odprowadził do domu?
Ponieważ oczy obecnych skierowały się na niego, nie mógł zlekceważyć tego pytania. Rzekł więc szyderczo:
— Dam odpowiedź szablą. Na takie pytania odpowiada


Strony: