Maskarada w Moguncji

Autor: Karol May

przyjaciel.
W stosownej chwili wymkniemy się do ogrodu.
— Nie. Nie chcę pokazywać się u ciebie w domu. Kiedy przyjedziemy do Moguncji, wskażesz mi drogę do ogrodu i wyznaczymy sobie godzinę spotkania.
— Dobrze, to może przezorniej. Ale w jaki sposób wejdziemy do pawilonu? Zawsze jest zamknięty, drzwi zabezpiecza mocna sztaba żelazna, potężna kłódka, a w dodatku są zamknięte na klucz. W pawilonie mieszczą się trzy pokoje, też zamknięte. Skąd wziąć klucze? Nie wiem, gdzie wujek je chowa.
— To nie problem. Mieszka tu we wsi znakomity ślusarz, który ma wytrychy wszelkiego rodzaju. Na pewno mi je wypożyczy, bo wie przecież, że nie użyję ich w celach występnych.
— Doskonale! Ale czy umiesz się z nimi obchodzić?
— Hm! Może i dam radę, ale nie mam wprawy i stracę wiele cennego czasu. Gdyby można było zabrać ze sobą tego człowieka…
— Czy jest pewny i dyskretny?
— Ręczę za niego. To mój kolega szkolny.
— Zabierzemy go więc ze sobą.
— Pójdę po niego, ty zaś poczekaj na kapitana i go zabawiaj do mojego powrotu. Nie powinien o niczym wiedzieć.

Strony: