Maskarada w Moguncji

Autor: Karol May

Ale niemądry. Jeśli jest niewinny, urazimy go śmiertelnie, jeśli winny, nic nie wskóramy.
— Więc co robić?
— Bez jego wiedzy zakradniemy się do ogrodowego pawilonu i obejrzymy skrytkę.
— Do pioruna! A więc naprawdę włamanie?
— Włamanie, ale nie kradzież. W każdym razie rzeczy pozostaną w skrytce.
— Hm! Zobaczę, co da się zrobić. Najpierw przedstawię cię wujowi.
— Nie. Jeśli istotnie dostał przesyłkę od Juareza, to zna nazwisko adresata i na pewno informował się o mnie. Gdy przyjdę do niego, odgadnie, być może, moje zamiary.
— Znów masz rację. Co proponujesz?
— Reinswalden leży w pobliżu Moguncji. Łatwo ci będzie zawiadomić mnie, kiedy będziemy mogli niepostrzeżenie dostać się do pawilonu.
A więc mam nie mówić wujowi, że cię znam?
— Rozumie się. Nie powinien nawet wiedzieć, że pojedziesz do Reinswalden.
— Dobrze. Zrobię tak, jak mi radzisz. Ale jak ty postąpisz, jeśli okaże się, że mój wujek naprawdę… — urwał. Słowa ciężkiego oskarżenia nie chciały mu przejść przez gardło.
— Nie martw się na zapas,


Strony: