Maskarada w Moguncji

Autor: Karol May

cacko mogło trafić do mojego wujka? Jego rodzina nigdy nie miała kontaktu z Meksykiem ani z Hiszpanią.
— Każdy bankier może łatwo wejść w posiadanie takiego przedmiotu — mówił Kurt, zwracając koledze pierścień. — Jestem naprawdę ciekaw, czy to rodzinna pamiątka czy jakiś zastaw lub coś w tym rodzaju. Muszę ci wyznać, że mam szczególne upodobanie do starych klejnotów. To taki mój konik. — Wujka chyba też — roześmiał się von Platen. — Widziałem u niego sporo równie starych i pięknych rzeczy. Nie pokazuje ich nikomu i strzeże jak oka w głowie. Trzyma je nie w kantorze, ale w prywatnym gabinecie w domku ogrodowym, gdzie często nawet sypia. Pewnego razu zaskoczyłem go, wchodząc tam znienacka. Na stole leżały łańcuchy, kolie, bransolety i pierścienie przedziwnej roboty. Wujek zląkł się bardzo, gdy odkryłem tę jego tajemnicę.
— Tajemnicę?
— No chyba to właściwe słowo. Klejnoty są ukryte w schowku na ścianie, zamykanym na żelazne drzwiczki, a na nich wisi stary zegar ze Szwarcwaldu. Kiedy wszedłem do gabinetu, zegar leżał na podłodze i wtedy zobaczyłem ową skrytkę. Stała w niej spora


Strony: