Maskarada w Moguncji

Autor: Karol May

nominacji. Bardzo żałuję, że nie znajdę pana w szeregach mego regimentu, chociaż jestem przeświadczony, że w sztabie, gdzie potrafią się na panu poznać, szybciej się wyróżnisz niż w pułku. Muszę jeszcze panu napomknąć, że jego ekscelencja punktualnie o czwartej gotów będzie osobiście przyjąć pańskie podziękowanie.
Oficerowie mieli nowy powód, by zazdrościć Kurtowi. Tylko von Platen objął go serdecznie i szepnął:
— Któżby pomyślał, że dzięki tobie dostanę awans! Patrz, Kurcie, jak ci dumni panowie z gwardii winszują staremu Marzfeldowi! Życzą mu z całej duszy, aby poszedł do licha, ale sami tam idą… do piechoty. Chodź, wyjdziemy! Otrzymałeś wspaniałą satysfakcję! Nic tu już po nas! Pożegnam tylko mego dowódcę i poproszę o urlop. Muszę wyjechać do Moguncji.
— Do Moguncji? A więc niedaleko moich rodzinnych stron.
— Tak. Wuj Wallner przysłał mi list. Chce się ze mną porozumieć w sprawie pewnego spadku. Mam nadzieję, że dostanę urlop, bo stary Marzfeld będzie sam potrzebował trochę czasu, aby się zadomowić w naszym regimencie.
— Czy to ten wujek, który jest


Strony: