Maskarada w Moguncji

Autor: Karol May

kasynie. Na twarzach ich malował się przestrach. Z gwardii do obozu — to dopiero kara! Koledzy chcieli im wyrazić współczucie, ale nie śmieli. Spojrzenia wszystkich skierowały się ku Ungerowi. Zrozumiano, że zmiany te są zadośćuczynieniem dla niego.
— Numer czwarty.
A więc na tym nie koniec? Co jeszcze mogło się zdarzyć? Otóż podpułkownik, major i rotmistrz ze szwadronu Kurta zostali przeniesieni do linii na ich własną prośbę, jak dodano. W ten sposób osłodzono im gorzką pigułkę.
Numer piąty zawierał nominację pułkownika von Marzfelda na dowódcę regimentu huzarów gwardii. Z tego samego pisma dowiedziano się, że von Platen został mianowany porucznikiem i adiutantem pułkownika, a Unger awansowany na porucznika huzarów gwardii i odkomenderowany do sztabu generalnego.
Tego wyróżnienia można było pozazdrościć najlepszemu przyjacielowi, a cóż dopiero człowiekowi, z którym postępowano tak niegodnie! Zawiść przepełniła więc serca wielu oficerów. Pułkownik natomiast podszedł do Kurta, uścisnął mu dłoń i powiedział:
— Panie poruczniku, cieszy mnie, że ode mnie dowiedział się pan o


Strony: